Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
50 postów 1811 komentarzy

Oko sieci

Molier - pragmatycznie w polityce i gospodarce

Bawarski dobrobyt z miłości do przedsiębiorcy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

System przyjazny przedsiębiorcy: dający mu dużą swobodę działania, wyboru, brak obowiązkowych opłat.

 

Spłaszczeniem jest stwierdzenie, że dobrobyt kryje się w przepisach i praktykach „proprzedsiębiorca”, ale miło jest prowadzić firmę w Bawarii. Zwłaszcza mając porównanie do nadwiślańskich zwyczajów.

Luksus Jednego Okienka

NIP, REGON, Wpis do ewidencji, Urząd Skarbowy, druczki ZUA, konto bankowe, pieczątka… nic dziwnego, że pomysłodawca Jednego Okienka miał szansę stać się bohaterem narodowym, ułatwiając i tak wystarczająco trudne życie przedsiębiorcy. Ciekawe, co polscy przedsiębiorcy powiedzą na to: wchodzisz do urzędu, pytasz w informacji, na które piętro się udać, w odpowiednim pokoju dostajesz druczek A4 jednostronnie zadrukowany, wypełniasz, oddajesz, idziesz do kasy, a po powrocie już masz zarejestrowaną działalność. Pozostaje Ci tylko czekać, aż Finanzamt (Urząd Skarbowy) dośle Ci dwa numery identyfikacji podatkowej. Całą procedurę można przyspieszyć o podejście do wyżej wymienionego, gdzie sympatyczny doradca uroczyście nada Ci owe dwa numery, które dotrą do Ciebie pocztą w przeciągu tygodnia (oczywiście w tym czasie można już działać!). Proste jak zakupy przez Internet i trwa godzinę, wraz z dojazdem z Urzędu 1 do Urzędu 2 w godzinach szczytu. Rzecz dzieje się w Monachium.

Salonik Skarbowy


Przechodząc przez próg Urzędu Skarbowego (Finanzamt) odnosimy wrażenie, że znajdujemy się w saloniku prasowym. Na wprost informacja okrągła informacja, przypominająca klubowy bar. Po prawej eko-skórzane (na pierwszy rzut oka nie widać przedrostka „eko”!) fotele typu wypoczynek, wokół przystojni pracownicy urzędu w swoich cubicles doradzają. Organizacja pracy pozwala na to, że kolejka powyżej 2 osób to ewenement. Schemat jest prosty: podchodzisz do informacji, zwierzasz się z problemu, a sympatyczne panie mówią, co powinieneś zrobić. Jeśli Twój problem wykracza poza ich kompetencje, nakazują pobrać numerek, zasiąść na fotelu i poczekać na konsultanta. Konsultanci wiedzą wszystko, są przesympatyczni i zawsze służą, co najmniej niezłą radą.


Co zrobić z 1200 PLN nieoddanym do ZUS?


Przejdźmy do opłat obowiązkowych. Otóż, nie mam nic do napisania. Nic. Ubezpieczenie zdrowotne obowiązkowe jest dla „etatowców”, emerytów, bezrobotnych, studentów etc. nie obowiązuje to przedsiębiorców. Podobnie ubezpieczenie emerytalne (obowiązkowe dla „etatowców”… na emerytów trochę za późno). Przedsiębiorców bardzo zachęca się do ubezpieczeń emerytalnych oferując im np lepsze stopy zwrotu. Teraz pozostaje się tylko zastanowić, na co wydać zarobione pieniądze (obniżone niestety o podatek).


„Halo, czy tu urząd?”


W zależności od rodzaju działalności należy składać oświadczenia podatkowe, co rok, miesiąc, kwartał. Jeśli prowadzimy działalność na osobę fizyczną i jesteśmy płatnikiem VAT, musimy robić to do 10-ego każdego miesiąca. A co jeśli akurat w firmie mamy przysłowiowy” obłęd w kratkę” i na szali ważą się losy firmy i comiesięczne oświadczenie? Ano, telefonujemy do urzędu i mówimy, że się spóźnimy przykładowo o jeden tydzień. Sympatyczny konsultant zapyta, czy tydzień nam wystarczy. I już. Żadnych kar, mandatów, stresów, komorników… Można się poczuć jakbyś to Ty był dla urzędu, a nie urząd dla Ciebie.

 Oczywiście takie oświadczenie „załatwia się” przez Internet. Specjalny program, łatwy w obsłudze, przejrzysty…

 

Czyż komentarz nie jest zbędnym? 

 

 

KOMENTARZE

  • Wchodząc do polskiej skarbówki człowiek czuje się zwierzyna łowna.
    Ostatnio w Polsacie pokazali jak Urząd w środku roku podatkowego zmienił interpretację i firmom zabudowującym na stałe wnęki garderobiane zmienił stawkę VAT z 8% na 23%.
    Przecież to jest wolna amerykanka i polowanie z nagonką. Podobno problem może mieć nawet 20 000 małych firm.
  • Ciekawi mnie co za rep psuje Molier statystykę?
    Przecież artykuł jest merytoryczny i opisuje wyłącznie rzeczywistość.
  • Różne oblicza biurokracji - widziane także dawniej
    "Biurokracja na której ciąży praca wykonawcza, może być rozmaicie nastrojona w stosunku do prywatnej przedsiębiorczości. Może patrzeć na nią życzliwie, albo też z niechęcią i podejrzliwością. Zdarza się czasami, że ta biurokracja, upojona władzą, przeniknięta duchem etatyzmu, traktuje przedsiębiorczość w sposób złośliwy, korzysta ze swych uprawnień, by ją szykanować. Nagromadza się czasami masa różnych papierów, których nikt nie zna, które mogą być rozmaicie interpretowane. Drobiazgowe normy prawne i utrudnienia administracyjne obciążają produkcję, hamują swobodę jej ruchów."
    Roman Rybarski "Idee przewodnie gospodarstwa Polski" Warszawa 1939
  • @gallux 08:23:45
    Galux nie poznaję cię:-) tez jesteś za tym by polska gospodarka przypominała tą z Bawarii a nie tą np w Puerto Rico?
  • @Autor
    A może Pan napisać dwa słowa jaka tam obowiązuje ewidencja dla małych przedsiębiorców? Zapytałem o to krewnego z Kanady. Długo nie mógł zrozumieć o co mi chodzi, a wreszcie wypalił: a co to ja mam fabrykę, żeby ewidencję prowadzić (żyje z usług)? Sumuję na koniec roku przychody, odliczam to co mi wolno i od różnicy płacę podatek.
    W Anglii z kolei zakłada się firmę na próbę. Gdy po kilku tygodniach uznamy, że nam nie idzie, możemy zwinąć interes i tyle. W przeciwnym przypadku możemy się zarejestrować. Co ciekawe: mają VAT, ale nie mają kas fiskalnych.

    A to jedno okienko to jakiś makabryczny koszmar. Nawet nie chce mi się o tym pisać, bo po co mam się narażać urzędnikom.
  • "Czyż komentarz nie jest zbędnym? "
    Prawie.

    Polska to ruski ubekistan nic się nie da zrobić.
  • @programista:" biurokracja, upojona władzą,"
    Piękne, wdrożę w poniedziałek w Urzędzie :)
  • @gallux:"Wchodząc "
    Bez wchodzenia.
  • @Jerzy Wawro 16:35:34
    w ustawie zaleca się prowadzić księgę przychodów i rozchodów, aby się w rachunkach nie pogubić. Nie jest to wszak obowiązek. Jeśli jesteś "klein Unternehmer" - male przedsiębiorstwo do 17,5 tys ojro obrotu w pierwszym roku działalności i do 50 tys w drugim (forma działająca przez dwa lata), nie vatnik rozlicza się jak ten z Kanady raz do roku. Vatnicy rozliczają sie albo raz na kwartał, albo składają co miesięczną deklarację w zależności od obrotu (do 22 tys kwartalnie).
  • @Molier 22:33:15
    Dziękuję :-)
  • Czy aby na pewno jest tak że nie muszą płacić "ZUS"? Spotkałem twierdzenia, że tak było, ale się zmieniło
    Oczywiście nie wiem bo nie sprawdzałem.
    Fakt jest że nasi okupanci są gorsi od sąsiednich.
    Pewnie chodzi o to aby jak najwięcej wyjechało. Taką politykę stosują wobec Palestyńczyków - utrudnić życie maksymalnie.
    Widzę jedną nadzieję na zmianę - wprowadzenie referendalnej bezpośredniej demokracji
  • Publikuję tekst nie mojego autorstwa, ale dotyczący urzędników - warto poczytać
    W ramach wprowadzenia chciałbym przypomnieć Państwu sytuację, która miała miejsce podczas modernizacji skweru. Dyrektor Zarządu Inwestycji Miejskich Krzysztof Szczepański mimo ciążącym na nim obowiązku od marca 2012 r. do 14.02.2013 r. odmawiał mi dostępu do informacji publicznej, dotyczącej przebudowywanego Skweru. Informowałem Państwa o tym w artykule Blokowanie dostępu do informacji publicznej w Zarządzie Inwestycji Miejskich w Puławach.

    Po złożeniu przeze mnie skarg na tak jawne łamanie prawa przez pracownika samorządowego, komisja rewizyjna Rady Miasta pod przewodnictwem Grzegorza Zamojskiego opracowała projekt uchwały oczyszczającej dyrektora Krzysztofa Szczepańskiego z wysuwanych przeze mnie zarzutów. We wrześniu 2012 r. trafił on pod głosowanie Rady Miasta. Wystąpiłem wtedy przed nią, dowodząc że uchwała nie uwzględnia głównego mego zarzutu tj. uznania przez dyrektora ZIM za bezzasadnych moich wniosków w przedmiocie udostępniania informacji publicznej dotyczących skweru oraz że jest niezgodna z obowiązującymi w Polsce przepisami prawa.

    Po serii ataków na moją osobę, (szczególnie ''inteligentne'' i ''związane ze sprawą'' były ataki Jana Wawra i Anny Dzierżawskiej których ''wirtuozerię'' musiał przerywać przewodniczący Rady), nastąpiło głosowanie nad przyjęciem uchwały. Głosami radnych koalicji PO-PSPP (Krzysztof Cichoń, Bożena Krygier, Anna Kędziora, Zbigniew Śliwiński, Anna Dzierżawska, Teresa Gutowska, Sławomir Seredyn, Barbara Bińczak, Ryszard Smolak, Elżbieta Szymańska, Tamara Jadczyszyn, Cezary Jędrzejczyk, Jan Wawer, Grzegorz Zamojski) uchwała została przyjęta. Radni opozycji głosowali przeciwko. Nie wiem w imię jakich wartości i zasad wymienieni radni głosowali za przyjęciem uchwały, która nie rozpatrywała mojego głównego zarzutu. Dlaczego tym czynem usankcjonowano łamanie prawa? Pokazano w jakim poszanowaniu w mieście Puławy jest litera prawa oraz jaką bezkarnością może cieszyć się wysoko postawiony urzędnik je łamiący. Gdzie znajduje się miejsce mieszkańca Puław, który pragnie tylko, by jego konstytucyjne prawa były przestrzegane?

    Należy więc postawić pytanie, czy w tym czasie w którym dokumenty jawne były tajne, dokonywano zmian
    na skwerze których skutki odczuwamy dzisiaj? Czy dzięki takiej postawie mamy taką sytuację, że powstają i są przyjęte te kuriozalne zwyczaje m.in. w dysponowaniu dobrem publicznym.

    Podkreślam, że cały czas próbowałem rozwiązać tą sprawę polubownie. Dlatego po uchwaleniu tej haniebnej uchwały wielokrotnie zwracałem się z wnioskami o udostępnienie mi informacji jawnych do prezydenta Janusza Grobla i Krzysztofa Szczepańskiego. Większość z nich była ignorowana lub obiecywano udostępnienie dokumentów w nie określonych terminach, których daty nigdy później nie wyznaczano.

    W końcu poinformowano mnie, że mogę zapoznać się z dokumentacją w lutym tego roku. Mimo to, w ostatniej chwili odwoływano terminy pokazania mi jej (tłumacząc to m.in. brakiem praw autorskich do projektu, mimo że jest on cały czas własnością Urzędu Miasta). Moje wnioski - że kosztorysy, umowy i większość istotnej dokumentacji nie podlega prawom autorskim, więc proszę o ich pokazanie, były ignorowane. Nie zniechęcono mnie jednak w ten sposób. Dlatego mogę z Państwem się podzielić informacjami jakie uzyskałem.

    Dnia 14.02.2012 r. prawie po roku bezskutecznych prób, mogłem zapoznać się z całością dokumentacji
    dotyczącej przebudowy skweru. Ważnymi jej elementami jest Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia (SIWZ), przedmiar robót oraz dokumentacja projektowa. Podczas przetargu, w oparciu o nie oferent przeprowadza kalkulacje ceny oferty.

    Firmą która wygrała przetarg i z którą podpisano umowę dn. 28.10.2011r. był Termochem. Firma ta przedstawiła wtedy kosztorys ryczałtowy (bez podawania poszczególnych pozycji) w której na roboty drogowe przewidziano ponad 1 mln 720 tys. zł. (fot 2) Kosztorys inwestorski przygotowany przez inwestora czyli Zarząd Inwestycji Miejskich w Puławach wyceniono na podobnym poziomie.

    W tym miejscu należy przypomnieć, że ze względu na liczne błędy projektowe oraz kolizje z drzewostanem, projekt był przeprojektowywany dwa razy w trakcie trwających już prac w 2012 r. Działo się to po podpisaniu umowy z 2011 r. obejmującej m.in. koszt inwestycji.

    W związku z tym dokonano wtedy bardzo wielu istotnych zmian, które jak twierdzi dyrektor Krzysztof Szczepański nie miały wpływu na koszt inwestycji. Moim zdaniem rodzą one jednak szereg pytań.

    1. W sierpniu 2012 r. przeprojektowano 70% dróg które przebiegały po drzewach lub pomnikach historii (Tablica Niepodległości znajdowała się na środku nowoprojektowanej drogi: Historia oraz zagrożenia wynikające z modernizacji Skweru Niepodległości w Puławach) (fot 3-4, 8-10). Niektóre z nich zostały przesunięte o 6 m. (droga naprzeciwko wejścia i wjazdu do szkoły nr 2 (fot 6). Zmiany te polegały w większości przypadków na skróceniu ich przebiegu. Zabrakło jednak wyliczeń jaką powierzchnię mają nowo zaprojektowane alejki! Dlaczego nie znamy dokładnej powierzchni nowych dróg? Ile zaoszczędzono w ten sposób pieniędzy i co się z nimi stało?

    2. Wokół istniejących drzew na Placu Centralnym, w miejsce dochodzących pierwotnie do samych podstaw pni,
    twardych nawierzchni granitowych i piaskowcowych, zastosowano nawierzchnię ziemną, dostosowaną do średnicy koron drzew (fot 4, 7). Oczywiście nie przeprowadzono wyliczeń jaką powierzchnię mają granity, piaskowce z których zrezygnowano. Uznano że materiały i robocizna przy nich kosztują tyle co nawierzchnia gruntowa. Wg moich obliczeń zmiany objęły powierzchnię 242 m² tj. aż 6 % powierzchni placu co daje ok. 38 tysięcy zł oszczędności (fot 11, pozycje 29-33; fot 13 poz. 29-33). Do obliczeń brałem pod uwagę tylko najtańsze granity (mimo że prawie połowę analizowanej powierzchni powinny zajmować droższe piaskowce) (ich koszt z fot 11 poz. 34).

    Według Dyrektora Szczepańskiego powierzchnia placu nie uległa zmianie (fot 8).

    Dokonano także poważnych zmian zastosowanych materiałów na skwerze.

    3. Zrezygnowano z przyjętego w projekcie, SIWZ i przedmiarze robót materiału do budowy alejek Hanse Grand© (koszt ok. 140zl za tonę) i zastąpiono je Polszutrem (20 zł za tonę) (fot 9-10, 12- 13 poz. 22-28; fot 15, 16, 17)Wg kosztorysu inwestora łączny koszt budowy nawierzchni wynosi 255 tysięcy 640 zł. (fot 11 poz. 22-26 i 28). Można przyjąć że skrócenie dróg wraz zamianą materiału dało co najmniej 100 tysięcy zł oszczędności.

    Nie było przy tym żadnych podstaw do zastąpienia nawierzchni mineralnej HansGrand© błotem którego teraz doświadczamy (fot 18). Jak stwierdził w sprostowaniu w dn.15.02.2012 r. na antenie TVK Puławy kierownik budowy skweru, Pan Wiesław Giermasiński właściwości i skład obu produktów nie są tożsame (sprostowanie to, wraz ze sprostowaniem Pana Szczepańskiego, dotyczy używania przez nich publicznie, bezprawnie nazwy HanseGrande© jako produktu zastosowanego do budowy alejek, wymuszone zostały przez pozwy prawników firmy HansGrand©).

    Nie ma także żadnych dokumentów stwierdzających że Polszuter spełnia takie same normy czy parametry techniczne jak pierwotnie przewidziany na alejki materiał Hanse Grand©. Nie znalazłem tez żadnych certyfikatów stwierdzających że Polszuter jest nawierzchnią biologicznie czynną, co jest wiążące ze względu na obowiązujące warunki zabudowy dla tego terenu.

    4. Z obu stron przy krawężnikach każdej alejki na skwerze, zostały zaprojektowane dwa rzędy kostek granitowych (fot 12-13 poz.27; fot 16, 17). Wszędzie wybudowano jeden rząd (fot. 4). Łącznie to 170 m² co wg kosztorysu inwestorskiego daje 16 tys. 609 zł oszczędności (fot 11 poz. 27- pozycja zawierająca bilans dwóch rzędów kostki).

    5. Na placu Centralnym nawierzchnie z kostki piaskowcowej (ok.51- 100 zł za m²) zastąpiono kostką granitową 8x8x6 (ok. 38-46 zł za m²) (fot 4, 13 poz.29; fot. 17) łącznie 1250 m² co przy cenie kostki piaskowcowej ok. 30% wyższej daje ok. 37 tys. 500 zł oszczędności.

    6. Pasy rozdzielające na placu Centralnym z płyt piaskowca 15x15 (wg.kosztorysu inwestora 230.08 zł za m² (fot 11 poz. 36; fot 13 poz.36) zastąpiono pasami z kostki granitowej 15x15 (fot 4,) (około 130zł za m² -obliczenie własne) Przy powierzchni 141 m² daje to oszczędności ok. 14 000 zł.

    7. Z 30m² projektowanych w trzech miejscach schodów zbudowano 5,5 m² w jednym miejscu (fot 4, 13-14 poz. 41-48; fot 17, 19 poz.41-48; ) Zaoszczędzona w ten sposób suma to ok. 18 tys. 500 zł. Do tego schody zbudowano nie z przewidzianej w przedmiarze kostki brukowej, lecz ze znacznie tańszych płyt betonowych.

    8. Z 28 sztuk grabu pospolitego o obwodzie pnia 14-15 cm przewidzianego do posadzenia na Placu Centralnym posadzono 15 sztuk o obwodzie pnia 10-11 cm (fot 20, fot 21 poz.4; fot 22 poz.13 ) Koszt jednostkowy drzewa wg. kosztorysu inwestorskiego wynosi 311.27 zł. Na zniknięciu 13 sztuk drzew zaoszczędzono 4046 tysiące zł (fot 23 poz.13). Około 800 zł zaoszczędzono w wyniku zastosowania mniejszego materiału roślinnego.

    9. Wokół pawilonu posadzono żywopłot grabowy o także znacznie mniejszych obwodach pnia (zamiast 10-12cm jest 7-9 cm) i liczbie roślin (zamiast 234 jest 231 sztuk) mimo zwiększonej później powierzchni do obsadzenia (rezygnacja z piaskowca w części przedłużonego obecnie żywopłotu) (fot 21 poz.3; fot 22 poz.12; fot 23 poz.12). Różnica ceny wynikające z kupna materiału mniejszego, niezgodnego ze specyfikacją (tańszego ok. 25-30%) wynosi ok 10 000zł.

    10. Z 18 sztuk lipy drobnolistnej przewidzianej do posadzenia, posadzono 14 sztuk. (fot 21 poz. 5; fot 22 poz.14) Koszt jednostkowy drzewa wg. kosztorysu inwestorskiego wynosi 323.53 zł (fot 23-24 poz.14) Na zniknięciu 4 sztuk drzew zaoszczędzono 1294 zł.

    W wyniku m.in. tego wzdłuż zabytkowej Alei Królewskiej następuje zmiana obsadzenia rzędowego w nieregularne i stopniowe zniekształcanie alei (zjawisko obserwowane licznie także wśród innych alei miejskich).

    11. Po wyrywkowej weryfikacji nasadzeń krzewów w terenie stwierdziłem że często posiadają one mniejszą liczbę egzemplarzy lub powierzchnię od tej przewidzianej w dokumentacji. Oprócz oszczędności na zakupie roślin, poprzez zmniejszenie powierzchni nasadzeń, zaoszczędzono np. na korze, pielęgnacji zieleni czy robociźnie. Zagadnienie te po ustąpieniu pokrywy śnieżnej, kiedy nasadzenia będą dobrze widoczne, należałoby zbadać i określić dokładnie jego skalę.

    12. Nie zastosowano 25 osłon pionowych na drzewa (fot 17, 20, 25, 27 poz.48). Koszt to 22 tysiące 292 zł
    (fot 28 poz.48)

    13. Zamiast 25 krat ochronnych na korzenie drzew zastosowano 15 szt. (fot 17, 25, 27 poz.49) Daje to
    14 tysięcy 317 zł oszczędności (fot 28 poz. 49).

    14. Odstąpiono od realizacji opraw oświetleniowych montowanych na murku przy podjeździe dla niepełnosprawnych (fot 5, 29 poz. 24). Wg kosztorysu inwestorskiego koszt ich założenia to 2 tys. 876.90 zł (fot 30 poz.24).

    15. Zmieniono obramowanie pochylni dla niepełnosprawnych. Zamiast okładzin opornika z płyt granitowych zastosowano murek betonowy (fot 4, 26 poz.20; fot 31, 32). Ułożenie i koszt płyt granitowych wyceniono w kosztorysie inwestorskim na prawie 15 tysięcy zł (fot 33 poz.20).

    Dokonano także innych zamian materiałów i rezygnacji z elementów które w ostatecznym wymiarze dziwnym
    trafem zawsze okazują się tańsze np. zrezygnowano z części nasypów dochodzących do 1.5m na Placu Centralnych (roboty ziemne są wyjątkowo drogie), przyłącze cieplne do pawilonu ogrodowego skrócono o 6m (fot 3) i tak dalej...

    Zdziwienie może wywołać fakt, ze mimo tak dużych zmian, dyrektor Krzysztof Szczepański na szczegółowe
    interpelacje radnego Tomasza Panka (jako jeden z nielicznych radnych oprócz Ignacego Czeżyka i Haliny Jarząbek, który interweniował w sprawie Skweru) który pytał jak zmieniły się technologie prac, jakie zastosowano materiały zamienne, jakie konkretnie zmiany zostały dokonane przez wykonawcę w stosunku do projektu, z wymienionych powyżej kilkunastu istotnych zmian, wymienia tylko jedną - korektę przebiegu ciągów pieszych kolidujących z drzewostanem. Odpowiada że wprowadzone zmiany nie miały wpływu na koszt inwestycji (fot 8). Dopiero po ponownych interpelacjach i zapytaniach szczegółowych, przyznał jedynie że do budowy alejek zastosowano materiał Polszuter. Podtrzymując że koszty nie uległy zmianie (fot 10).

    Także wg autora projektu zmiany te nie wpłynęły na obniżenie wartości projektowanego rozwiązania, ponieważ pozostałe jego elementy nie ulegają zmianie (sic) (fot 5). To co musiało by ulec zmianie żeby sporządzono kosztorys wyrównawczy który sporządza się zgodnie z procedurą w takich okolicznościach? Zrezygnować z budowy pawilonu czy Placu Centralnego?

    Na każdy nowy element którego nie było w dokumentacji, rozpisuje się osobne przetargi (fot 10) na łączną sumę 129 tysięcy 284,83 zł i tym sposobem ostateczna kwota modernizacji skweru z 6 mln 575 tysięcy 970 zł (fot 2) powinna się zamknąć ostatecznie 6 mln 705 tysięcy 254.83 zł. Tymczasem jak wyjaśnia Dyrektor K. Szczepański ostateczna kwota inwestycji to około (sic!) 7 mln 20 tysięcy 400 zł (fot 9 punkt 4). Więc co się stało z brakującymi 315 tysiącami 145, 17 zł skoro pozostałe koszta nie uległa zmianie?

    Podkreślam że wszystkie analizowane przykłady odnoszą się do ciągów pieszych i tylko małych fragmentów dotyczących małej architektury i zieleni. Brak czasu, nie pozwolił mi sprawdzać ile i jakich zmian dokonano podczas budowy pawilonu ogrodowego, oświetlenia, fontanny, placu zabaw, budowy sieci, całości małej architektury, całości zieleni.

    Analizowana przeze mnie kwota objęła więc tylko fragment tj. ok 2 mln zł z ponad 7 mln zł całości inwestycji! Przytoczone przeze mnie wyżej przybliżone obliczenia wskazują że co najmniej 295 tysięcy zł tj. 14,75 % środków (z 2 mln zł) przeznaczonych na tę część inwestycji ''zniknęło''. Osobną kwestią pozostaje 315 tysięcy zł z którymi jak dotąd nie udało mi się ustalić co się stało.

    Nie chce nawet myśleć ile i jakich innych, nie wykazanych nigdzie, pośledniej jakości materiałów ''zamiennych'', zastosowano przy takim przyzwoleniu na ''zmiany'' inwestora. Co działo się podczas innych inwestycji nadzorowanych przez Zarząd Inwestycji Miejskich. Jakie kwoty z naszych kieszeni mogły znikać podczas tych '' nieskrępowanych twórczości''? (Kwota inwestycji miejskich w ostatnich latach to ponad 250 milionów złotych).

    Ile konsekwencji takich ''zmian'' da o sobie znać za kilka lat podczas eksploatacji obiektów? Przecież wtedy nikt nie skojarzy (oprócz ''wtajemniczonych'') że defekty te, są wynikiem zastosowania tańszych materiałów czy rezygnacji z istotnych elementów projektu. Nikt też nie rozedrze szat gdy naprawa odbywać się będzie na nasz koszt, tak jak ma się to odbyć teraz z naprawą alejek.

    Osobnym zagadnieniem pozostaje kwestia kto i za ile przeprowadza takie ''naprawy'' i inne roboty publiczne i pielęgnacyjne w Puławach?

    Przypominam że procedura odbioru prac na skwerze zakończyła się dopiero 22 stycznia 2013 r. już po wystąpieniu problemów w rodzaju błota na alejkach i publicznych wystąpieniach Dyrektora K. Szczepańskiego w tej sprawie.

    Niezrozumiałe jest dlaczego dokonano odbioru skweru wiedząc o fatalnym stanie alejek a kosztami ich naprawy chce się obarczyć mieszkańców Puław!

    W świetle przedstawionych faktów nie dziwi chęć prezydenta Puław Janusza Grobla, przejęcia od IUNG-u jego
    własności: Pałacu, budynków i Parku Czartoryskich. Jak wyjaśnił na antenie TVK Puławy dn. 15.02.2013r. gdyby Instytut przekazał miastu osadę pałacowo- parkową, mógłby ono pozyskać środki unijne na jego modernizację w wysokości ok. 100 mln zł. Ile wtedy przy takiej sumie, można wprowadzić ''zmian''? Czy wtedy także 14,75 % czyli 14 mln 750 tysięcy zł przeznaczonych na tą m.in. inwestycje może zniknąć jak prawdopodobnie stało się w przypadku skweru? Czy te same osoby będą zarządzać robotami i akceptować projekt? Jeśli tak to ile razy trzeba będzie wstrzymywać tym razem prace i przeprojektowywać projekt z powodu kolizji z drzewostanem i zabytkami historii?

    Panie Prezydencie, moje pisma i wnioski do Pana są ignorowane lub udziela się na nie odpowiedzi zupełnie nie związanych z zadawanymi pytaniami. Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o publiczne odpowiedzi na następujące pytania.

    1. Jako że Dyrektor Krzysztof Szczepański nie ma w zwyczaju udzielać odpowiedzi na zadane pytania a jego wystąpienia publiczne ze względu na poziom merytoryczny, kompetencyjny oraz wyjątkowo częsty brak związku ze stanem faktycznym, są nie do zaakceptowania, proszę Pana jako jego bezpośredniego przełożonego o odpowiedź gdzie podziały się pieniądze o których pisze w tym artykule.

    2. Dlaczego mimo dwukrotnie przeprojektowanego projektu, już po podpisaniu umowy z firmą TERMOCHEM, nie zmieniono wynagrodzenia umownego dla niej? ''Nie zauważono'' zmian które spowodowały zmniejszenie zakresu przedmiotu umowy o co najmniej 294 tysiące zł? Dlaczego nie został sporządzony kosztorys wyrównawczy? Czy dalej Dyrektor ZIM może twierdzić że nie zastosowano żadnych zmian, a koszta inwestycji nie uległy zmianie?

    3. Dlaczego mimo widocznego podczas roztopów na przełomie grudnia i stycznia stanu alejek odebrano prace na skwerze dn. 22 stycznia 2013r.? Dlaczego alejki mają być naprawiane w ramach prac eksploatacyjnych i ich utrzymania (a wiec za podatki podatnika) a nie napraw gwarancyjnych?

    4. Dlaczego zaśmieca się przestrzeń publiczną skweru ohydnymi taśmami czy stosami gałęzi które jak rozumiem mają zapobiec powstawaniu skrótów w miejscu dawnego przebiegu dróg głównych (fot1)? Dlaczego mimo wniosków mieszkańców i architektów nie uwzględnił Pan w projekcie ich pierwotnego przebiegu wraz z
    funkcją komunikacyjną jaką charakteryzuje skwer?

    5. Czy zasadniczy cel modernizacji skweru, czyli poprawa jakości życia mieszkańców nie uległ w tej istotnej kwestii pogorszeniu? Czy wg Pana skwer jest dla nas, czy my dla niego? Kto w UM odpowiada personalnie za akceptację projektu nie uwzględniającego podstawowych potrzeb mieszkańców?

    6. Kto personalnie w UM odpowiada za akceptacje projektu który musiał być dwukrotnie przeprojektowany w czasie trwających już prac, z powodu licznych błędów projektowych, kolizji z drzewostanem, widocznych doskonale nawet dla laika na planie projektu? Dlaczego zignorowano głosy mieszkańców i specjalistów którzy wnosili o zmianę dokładnie tych samych, przeprojektowywanych później kolizji? Przez nie prace uległy opóźnieniu, musiano przeprowadzać od nowa procedury administracyjny czy wycięto drzewostan, który teraz nie kolidował ze zmienionym projektem.

    mgr inż. architekt
    krajobrazu
    Paweł Maj

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY